
Rósł rabarbar u Barbary,
rósł dosyć już długo.
Rosły rabarbar na burej rabatce.
„Czuję się tutaj jak w klatce”,
wciąż tylko narzekał i jęczał.
„Najchętniej przeprowadziłbym się
na Bermudy albo Gibraltar.
Chociaż Bermudy to raczej nudy,
dookoła tylko woda i woda…
Nie… na rajskie wyspy czasu mi szkoda.
No a Gibraltar, sam nie wiem…
Tam ciągle tylko wieje i wieje…
żadnej cywilizacji, tylko dzikie knieje.
A ja chcę do miasta
na masaże i kuracje upiększające.
Przebywanie tutaj
jest dla mnie uwłaczające”.
Zadzierał tylko swój rabarbarowy nos.
Usłyszał to kos
i zaśpiewał:
„Weź się w garść, rabarbarze,
albo zaraz powiem Barbarze,
żeby wyrwała cię z korzeniami.
Nikt nie chce słuchać
narzekania całymi dniami”.