
„Mamma mia!
To dopiero piękna szyja!”,
krzyknęła żyrafa z zachwytem,
z zachwytu tupnęła kopytem.
Spojrzały inne żyrafy.
„Kto popełnia takie gafy?
Krzyczeć i tupać w teatrze?!
Gdzie ty się chowałaś?
Na Sumatrze?”
Zaległa niezręczna cisza,
w ciszy nikt się nie porusza,
mucha nawet nie bzyknie,
żyrafa zawstydziła się okropnie.
Po czym poczęła się tłumaczyć:
„Ależ… ja się po prostu nie wstydzę
chwalić to, co widzę.
Sama mam dosyć krótką szyję,
cierpię z tego powodu, ale jakoś żyję”.
Inne żyrafy nadal patrzyły na nią wrogo,
żyrafa zaczęła nerwowo ruszać nogą.
Niestety pomoc znikąd nie przyszła,
po cichu więc wstała i z teatru wyszła.