
Do biedronki przyszedł żuk i powiada:
„Poproszę marchewek
– pięć średnich sztuk.
Trzy średnie pietruszki do tego,
jednego selera dorodnego,
pora z pięknym zielonym pióropuszem,
cebulkę ładną do tego wziąć muszę.
Następnie proszę skrzydło z indyka…
o tym czasem nie pamiętam,
czasem mi to umyka.
Do tego szponder bądź pręga wołowa,
nie będzie potrzebna kostka rosołowa.
To wszystko, dziękuję, moja kochana.
Rosół wstawiam jutro z rana.
Potem będzie trzy godziny pyrkał,
aż zrobi się bardzo aromatyczny wywar.
Bo dobry rosół taki sekret skrywa,
że najpierw gotuje się długo mięso,
następnie dodaje warzywa.
Dla tych zaś, co nie mają wprawy,
wskazówka – na początek
dodaj do mięsa przyprawy:
sól, ziele angielskie, liść laurowy,
do tego w ziarenkach pieprz kolorowy.
Na koniec podajesz z makaronem jajecznym,
natką pietruszki bądź koprem
i oto bajeczny…
masz na obiad rosół,
oprzeć się nie sposób”.
Mlasnął żuk i na biedronkę spojrzał,
lecz zachwytu nad rosołem
w jej oczach nie dojrzał.